czwartek, 31 października 2013

Po prostu sowi świat :)

Fiu, fiu, zdążyłam jeszcze coś wypościć w październiku :)
Tym razem rzecz będzie o dużym kompleciku w sowy. Miało być różowo i dziewczynkowo i chyba jest. Jednak, aby nie było odpustowo-wybrałam koralowy odcień minky, jest on leciutki, piękny i nie jest intensywny. Dla mnie piękny i mam nadzieję, że dla Pani Izy też taki będzie. Komplecik składa się  z poszewki 120/90 z kołderkowym wkładem, poszewka wiązana jest na kokardki, które ślicznie zdobią zakończenie kołderki,  z poszewki na podusię 40/60 , jasia 40/40 oraz zawieszki serduszkowej do baldachimu. Wszystko jet z drugiej strony z polarku minky. Poza tym jest też kocyk w groszki z kołderkowym wkładem do wózka i podusia. Taki kocyk-poszewka jest wygodny, bo na lato wyciągnie się wkładzik i będzie kocyś w wersji light :) Ogólnie materiał sówkowy bardzo mi się podoba, i chętnie uszyłabym takie cuda w tej miętowej wersji, byłoby też pięknie :) Więc jeśli ktoś chętny to zapraszam. Jeśli miałby to być prezent świąteczny lub mikołajkowy-proszę zamawiać wcześniej. Patrząc na to, z jaką częstotliwością moje dzieci łapią wirusy, czas jakiego potrzebuję na realizacje zamówień, może się wydłużyć. No i zamawiajcie Kochani, zamawiajcie, bo wypstrykałam się na lekarstwa i nie mam nawet z czego zapłacić za kiermasz -straszne. Po prostu nienawidzę tego, idę do apteki, wezmę syrop, tran, jakieś psikacze do nosków, gardeł i kasa pooooszła :( Masakra. Teraz jeszcze czekają mnie zakupy emolientów na AZS, na razie szukam i porównuje ceny, ale jakoś to mało optymistyczne jest. Macie jakieś sprawdzone specyfiki? Niedrogie a dobre, dobrze natłuszczające skórę i dbającą o nią? Tanie apteki?Jeśli tak, dajcie proszę znać, chętnie się zapoznam z radami:)
No to voila ! Zapraszam do sowiego świata :)





czwartek, 24 października 2013

Samochodowy raj :)

Przedstawiam samochodowy raj, materiał, w którym się absolutnie zabujałam. Jest kolorowy, porządny i piękny i uwielbiam z niego szyć. uszyłam z niego do tej pory poduszki dla moich Ptysiów, autka przytulanki, pościel dużą na zamówienie oraz jasie tradycyjne i śliczne. 

Wszystkie te rzeczy bardzo Wam polecam, bo naprawdę są wspaniałe, i wcale nie dlatego, że ja je uszyłam. Chodzi o to w jaki sposób zdobią wnętrze w którym przebywa maluch, sprawiają, ze całość jest kolorowa, dziecięca i bardzo, bardzo brum-brumowa :) Moje Ptysie uwielbiają te poduszki i  jest już postanowione, że uszyję im jeszcze kołderki, bo uszywszy już jedną, wiem, jaki fajny sen w takiej pościeli będzie :) 

Jeśli macie ochotę na taki prezent na gwiazdkę, to ja zdecydowanie polecam, bo naprawdę warto. Z takich samochodów, każdy mały facet się ucieszy, tyle do oglądania.... :) Tylko proszę, zamawiajcie wcześniej, tak abym zdążyła odszyć wszystko i aby nikt się nie stresował.  

Jak widać na zdjęciach, wersje autek-przytulanek są dwie, jedna dla starszaka z tzw. chwytakiem (tak nazwał mój Mi tę tasiemkę do trzymania), a druga wersja jest dla całkiem malutkich wielbicieli metek i ciumkania. Można powiedzieć, że to taki autkowy metkoś jest.










niedziela, 6 października 2013

Prezent piękny i jarmark przy okazji ")

W takiej właśnie kolejności, bo prezent był pierwszy. Pewna utalentowana osóbka, postanowiła mnie obdarować, z okazji Bezokazji. Było to dla mnie bardzo miłe, bo kto nie lubi dostawać prezentów? Niespodziankowych? Bez okazji? Czekałam jak dziecko i doczekałam się przecudnownego pojemnika, którego sama jeszcze nie szyłam nigdy-zawsze był w planach,  igielnika (zawieszki) oraz kolorowego pięknego woreczka na różności. Pojemniki te bardzo mi się podobają, są urocze, pięknie się prezentują i można do nich wszystko włożyć. A ten jest jeszcze w dodatku w turkusowe groszki, no ludzie, czym można bardziej uszczęśliwić groszkolova jak nie groszkowym pojemnikiem? I to w turkusy? Wiecie, że mam bluzkę turkusową w groszki?  Założę ją na jakiś kiermasz pod dachem, będę się pięknie zlewać z moim stoiskiem:) Drugą rzeczą jaką dostałam (jakby pojemnika było mało) był kwiatuszek zawieszka, śliczny, dobrze wypchany, zaraz przeniosłam na niego moje szpilki i igły bo jest fajnie płaski, duży i idealny do tego zadania. I jeszcze na dokładkę, aby mnie dobić wyrzutami sumienia z powodu nadmiaru, na który nie zasłużyłam, dostałam kolorowy woreczek, całkiem spory, wiązany na sznureczek, do którego zaraz wrzuciłam lawendę zbieraną latem. Wszystko w dodatku nieziemsko pachniało !!! Teraz pięknie mi pachnie w sypialnio-pracowni lub pracownio-sypialni, a do czego służy mi pojemnik można zobaczyć na zdjęciach z Jarmarku na Janku :) Nie miałam gdzie trzymać mojej serduszkowni-no to teraz mam :) A wszystko to zawdzięczam, bardzo zręcznym rączkom utalentowanej mocno Teresy http://www.27zima.blogspot.com/. Jak zobaczycie co ONA szyje, to nie uwierzycie, że pisała mi, że umie tak sobie. Ja przy niej to płotka, ale szczęśliwa, że mnie czyta i że mnie obdarowała :) 
Dziękuję Tereso :)

No a teraz kilka słów o Jarmarku. Była piękna pogoda i mnóstwo pięknych rzeczy wokół. Przez jakis czas zawładnęła nami głupawka, ale śmiech to zdrowie więc się zdrowo panoszyła :) Była też licytacja  przedmiotów przekazanych przez wystawców, mój kwiatuszek powędrował do ślicznej młodej damy :) Mam nadzieję, ze rodzice nie maja mi za złe zdjecia na blogu, robiłam je za ich zgodą. I było mi ogromnie miło, kiedy usłyszałam co powiedział o mnie i o moich wyrobach Pan , który licytował :)Mniej więcej "czy widzieliście stoisko tej Pani? Widzieliście jakie ona cuda szyje? " , nie wiem, może chciał przykolorować, ale dla mnie to było jak medal w dodatku złoty :)  Jeśli chodzi o atrakcje, to jak widać na zdjęciach-było  miło. Motory i jeśli nie Easy, to na pewno Rider  :)